środa, 6 lutego 2008

Saves the Day - Under the Boards (5.3)


new jersey. coś w rodzaju amerykańskiego górnego śląska. kopalnie, zakłady chemiczne, smród i bieda. no, też amerykańska, czyli na jednego mieszkańca przypada nie 7 a zaledwie 5 samochodów. wszyscy wiedzą gdzie to jest, ale nikt się tam nie wybiera bo i po co. w takich warunkach rockowe granie zazwyczaj ma się znakomicie, i faktycznie z NJ wywodzi się cała chmara lepszych i gorszych zespołów, od samego Bossa przez Bon Jovi na młodocianych, budzących grozę My Chemical Romance skończywszy. to z tych bardziej popularnych. z tych trochę mniej należy wymienić Saves the Day, protoplastów trzeciej, czy tam, czwartej fali east coast emo. kiedyś nagrali ich własny Pinkerton czyli Through Being Cool z 1999r. no ale to było prawie 10 lat temu... i faktycznie, lata mijają a Chris Conley jakby opada z sił a może zwyczajnie się starzeje. i chociaż nowe piosenki mogą się podobać, ciągle są to w większości bezboleśnie przyjmowane przez każdego fana sympatyczne kompozycje o bzdurach, którymi najbardziej przejmujesz się mając 17 lat, to czegoś im brakuje. może to ja jestem za stary i jakoś z Chrisem przestaliśmy się dogadywać jak dawniej. niektóre utwory są zwyczajnie nudne a teksty wydają się śmieszne, kiedy zdajemy soebie sprawę, że śpiewa je prawie trzydziestoletni facet. z drugiej strony ja sam czekam posikany z podniecenia na myśl o nowym albumie Weezera (podejrzewam, że Chris ma tak samo) a tam to dopiero polecą teksty godne 16to letniej dziewczynki. różnica polega na tym, że o ile mnie wyczucie nie myli to Rivers Cuomo zachowuje zdrowy dystans do tego co pisze i śpiewa a kolga Conley jest po uszy zanużony w patosie, osiąga szczyty użalania się nad sobą, niektóre fragmenty nowej płyty mogą brzmieć jak mieszanka pop-punkowej swady z megalomanią zarezerwowaną dla Matta Bellamy'ego z Muse. na szczęście są to tylko fragmenty. nie jest to słaba płyta, jakaś przełomowa też nie. raczej dla młodszej siostry niż koleżanki z plakatem radiohead na ścianie. chociaż co ja tam wiem...

Brak komentarzy: