środa, 13 lutego 2008

British Sea Power - Do you Like Rock Music? (6.8)


cóż to za pytanie. podobnie jak panowie z British Sea Power ja również lubię muzykę rockową. w każdej właściwie postaci. i wiele z tych przeróżnych mutacji odnajduję na ich nowej płycie. przepełnionej pasją i rozmachem, którego nie powstydziliby się kanadyjczycy z Arcade Fire. to porównanie pojawia się dość często w kontekście tych dwóch ekip i sporo w nim racji choć osobiście metropolia przekonuje mnie bardziej niż zdolne dominium. jak ja kocham te wibrujące, hipnotyzujące pogłosy, to wręcz symfoniczne brzmienie i podniosłe akordy, to shoegaze'owe echo, gęste niczym wyspiarska mgła. z owej mgły wyłaniają się melodie chwytające za serce z żelaznym uściskiem jak chociażby Waving Flags, piosenka szczególnie bliska mieszkańcom naszego smutnego kraju bo poświęcona tym setkom tysięcy rodaków pracujących na wyspach za płacę minimalną i pijących maksymalne ilości alkoholu. okładka wspomnianego singla to wariacja na temat logo piwa żywiec - i wszystko jasne. nie jest jednak tak jak z autobusem pełnym polaków z holenderskiego paszkwila - tutaj o polakach mówi się raczej ciepło, z pewnym rozżewnieniem i współczuciem dla losu imigranta. jaka piękna to piosenka można przekonać się dzięki klipowi krążącemu tam gdzie zwykle i wszędzie indziej też. ale takich dobroci znajdziemy na płycie więcej, czasem robi się bardzo podniośle (tu znów pierwsze skojarzenie to katedralne dokonania Arcade Fire) czasem jest wręcz punkowo, ale najczęściej jest to stara dobra brytyjska szkoła pisania świetnych, szczerych piosenek. pomyślcie o My Bloody Valentine, The Smiths, a bardziej współcześnie o Doves albo Elbow, wszystko to razem stanowi solidną podstawę, na której British Sea Power budują swoje potężne brzmienie i raczą nas naprawdę przednimi piosenkami. zapomnijcie o przereklamowanych chłopcach z okładek, ich pokazowym spleenie i kiepskim warsztacie tłumaczonym pseudo-punkowym podejściem. British Sea Power dostarczają prawdziwych emocji zawartych w prawdziwej muzyce. przy okazji nos mi podpowiada (a może to jakaś bardziej figlarna część ciała) że zobaczymy w tym roku chłopaków u nas z koncertem, oj zobaczymy. stawiam na rojka i jego kąpieliskową extravaganze. ja już czekam.

Brak komentarzy: